Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszych serwisów.
Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. Kliknij "Zamknij" aby zaakceptować naszą Politykę prywatności.

[ Zamknij ]

Wasze wpisy

"Gwiazdy jak śnieg się sypią". Konstanty Ildefons Gałczyński w leśniczówce Pranie

Autor wpisu: Sylwia Omiotek
Data publikacji: 28.03.2011

Poeta i satyryk, twórca rewelacyjnego kabaretu "Zielona gęś", po raz pierwszy odwiedził zagubioną w Puszczy Piskiej leśniczówkę w lipcu 1950 roku. Przez trzy kolejne lata gościł u Stanisława Popowskiego, wskutek czego w niezamierzony sposób zainicjował wieloletnią modę na Mazury.

 

Gałczyński miał 45 lat, kiedy z żoną i córką wysiadł na stacji w niewielkiej wówczas osadzie o nazwie Ruciane. Dla nikogo nie było tajemnicą, że ten niegdysiejszy awangardzista, liryk obdarzony surrealistycznym poczuciem humoru boryka się z problemami: wisiała nad nim groźba zakazu publikacji, związany z nią ostracyzm środowiska literackiego, gubiły go skłonność do alkoholu i nasilająca się choroba serca. Przyjaciele doradzali ucieczkę i odpoczynek, a ówczesne Mazury wydawały się najdalszym i najspokojniejszym zakątkiem na ziemi.
 
Poeta spędził w Praniu łącznie kilkanaście miesięcy w ostatnich latach swego życia. Pierwsza połowa XX wieku była niezwykle burzliwa, a biografia poety odzwierciedla niespokojny charakter epoki. W czasie I wojny światowej Gałczyński mieszkał z rodzicami w Moskwie, potem pracował w Warszawie, Berlinie i Wilnie. Brał udział w kampanii wrześniowej i trafił do niemieckiej niewoli, a po II wojnie światowej los rzucił go do Paryża i Brukseli. Do Polski wrócił w 1946 roku i na dobre związał się z Warszawą. Mazury zajęły jednak w jego życiu i twórczości szczególne miejsce. Tam powstały ważne w dorobku poety utwory, przede wszystkim Wit Stwosz, Niobe i Kronika Olsztyńska, perełki liryczne, w których mazurskie pejzaże zostały odmalowane tysiącem czułych określeń. Poezja Gałczyńskiego uchodziła za zadziwiającą mieszankę liryzmu i absurdu. W ostatnim okresie życia górę wzięła zdecydowanie liryczna natura poety, który na Mazurach odnalazł kolejne pokłady twórczej siły.
 
Nie dziwi zatem fakt, że leśniczówka Pranie wrosła w biografię poety i tam właśnie powstało poświęcone mu muzeum. Wiersze z Prania i listy, które wysyłał z leśniczówki do bliskich, stanowią osobny rozdział jego twórczości. Miejsce zaczęło obrastać legendą jednak dopiero po śmierci poety. Na Mazury: do Rucianego, Krzyży, Karwicy i Szerokiego Boru zaczęli przyjeżdżać reprezentanci warszawskiej bohemy: pisarze, artyści i dziennikarze. Od tego czasu Mazury cieszą się (czasem ku utrapieniu miejscowych) niesłabnącą popularnością. Pierwszy oficjalny ślad obecności Gałczyńskiego w Praniu pojawił się w 1961 roku – w ceglaną ścianę budynku wmurowano tablicę pamiątkową. Dopiero potem stworzono izbę pamięci, a od 1880 roku funkcjonuje w leśniczówce Muzeum Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego. Przez kilkanaście lat (do 1996 roku) kierowała nim córka poety, Kira Gałczyńska.

 

Źródło:

 

K. Gałczyńska, Leśniczówka Pranie. Muzeum K.I. Gałczyńskiego, Warszawa 1989.
K. Gałczyńska, Mazurskie szlaki Gałczyńskiego, Warszawa 1986.

 

Metryczka:

Podziel się:  

Oceń artykuł:
  Aktualna ocena: 3,2 (głosów: 1372)

Komentarze (0):

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować!

Powiązane lokalizacje

Powiązane tagi

Galeria

Gwiazdy jak śnieg się sypią
Gwiazdy jak śnieg się sypią

Mapa

Zaloguj się przez Facebook
Connect to your Facebook Account
Logowanie



rejestracja
zapomniałem hasła

Newsletter