Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszych serwisów.
Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. Kliknij "Zamknij" aby zaakceptować naszą Politykę prywatności.

[ Zamknij ]

Wasze wpisy

Bodo, ach, ten Bodo!

Autor wpisu: Miriam Kołak
Data publikacji: 28.04.2011

Pod sklep podjeżdża samochód, wysiada z niego przystojny, czarujący mężczyzna o „szelmowskim wdzięku”. Tuż za nim wyskakuje z auta i wbiega do sklepu wielki dog niemiecki. Widząc przerażone bestią ekspedientki, mężczyzna postanawia je uspokoić i mówi: „Szanowne panie, proszę się nie bać! On już zjadł dziś na śniadanie dwie osoby...” Kim są bohaterowie tej zabawnej anegdoty? Przekonajmy się!

Bohdan Eugene Junod urodził się w 1899 roku, prawdopodobnie w Genewie, choć istnieją opinie, że mogła to być Warszawa lub Łódź. Ojcem naszego bohatera był Teodor Junod, z pochodzenia Szwajcar, zaś matką Jadwiga Anna Dorota z Dylewskich, pochodząca z polskiej szlachty. Choć życie Bohdana było nierozerwalnie związane z Polską, to do śmierci zachował on obywatelstwo szwajcarskie.
 
W 1903 roku mały Junod zamieszkał wraz z rodzicami w Łodzi, gdzie jego ojciec otworzył pierwsze stałe kino Urania. To właśnie tam Bohdan zadebiutował jako „Dziesięcioletni kowboj Bodo – cudowne dziecko XX wieku”, wykonując numery z lassem i rewolwerami. Skąd pseudonim artystyczny Bodo? Od pierwszych sylab jego imienia oraz drugiego imienia jego matki – Dorota. W przyszłości mały Bohdan znany był wielbicielkom już jako Eugeniusz Bodo.
 
Decyzja o zostaniu aktorem nie była łatwa do przyjęcia dla jego matki, która marzyła o karierze lekarskiej syna. Eugeniusz jednak decyduje się na dość ryzykowny krok. Ucieka z domu i zaczyna pracować. Gdy dorabia się własnego mieszkania, przybywa do niego matka pogodzona już z jego życiowym wyborem.
 
Warszawska przygoda rozpoczyna się w roku 1919 od teatrzyku Sfinks. Bodo jest wówczas jeszcze tak biedny, że nie stać go na własny frak, zaś Sempoliński wspomina go tak: „Był doskonałym tancerzem i świetnym piosenkarzem, bardzo muzykalnym, choć głosu nie miał nadzwyczajnego. Do osiągniętych później rezultatów było jeszcze wtedy daleko”. Następnie Bodo otrzymuje angaż w teatrze Bagatela, zaś w 1920 roku występuje już w znakomitym i legendarnym kabarecie Qui Pro Quo. Należy zauważyć, że pojawiał się na prawie wszystkich warszawskich scenach typu variété, takich jak: Stańczyk, Perskie Oko, Orfeum oraz na deskach legendarnych: Qui Pro Quo, Morskiego Oka, Cyganerii i Cyrulika Warszawskiego. Jednak dla nas współcześnie istotny jest fakt, że równie mocno poświęcił się sztuce filmowej. Najczęściej jako aktor, ale też jako reżyser, scenarzysta i producent w wytwórni Urania założonej na cześć ojca.
 
W kinie Bodo zadebiutował w 1925 roku. Choć swymi rolami zdobył serca wielu widzów – zwłaszcza kobiet, nie lubił być nazywany amantem: „Amantów par excellence nie grywam, gdyż uważam, że do tego trzeba mieć albo ładną, albo bardzo ciekawą twarz. Co do mnie, może posiadam te zalety, ale... dla bardzo bliskich i życzliwych znajomych”. Najchętniej obsadzano go w filmach komediowych – często romantycznych, choć on sam lubił wcielać się w role czarnych charakterów lub dramatyczne. W filmach z udziałem Bodo ważną rolę odgrywały piosenki. Nieraz stawały się przebojami, często są znane do dziś. Wspomnijmy tylko takie utwory jak: Umówiłem się z nią na dziewiątą, Sex appeal, który aktor wykonywał w przebraniu kobiety, Zimny drań czy Baby, ach, te baby. Zwłaszcza tytuł ostatniej piosenki świetnie pasuje do prywatnego życia Eugeniusza Bodo, który był uważany za strasznego „babiarza”. Sądząc jednak po żartach mówiących, że „pierwsze miejsce w jego sercu zajmuje matka, a drugie... ukochany dog Sambo”, można stwierdzić, że nie był on stały w związkach z kobietami.
 
Co ciekawe, Bodo uważany za wzór elegancji zaistniał również w świecie reklamy (w Polsce było to prekursorskie). Reklamował m.in. tweedowe marynarki Old England, krawaty i kapelusze.
 
Choć życie Eugeniusza Bodo wydaje się piękne i ekscytujące, jego śmierć okazała się tragiczna. Przez wiele lat PRL oficjalna informacja brzmiała, że zginął z rąk Niemców. Dopiero po 1989 roku otwarcie można było powiedzieć, że zmarł on w 1943 roku w sowieckim łagrze.

Metryczka:

Podziel się:  

Oceń artykuł:
  Aktualna ocena: 3,2 (głosów: 1228)

Komentarze (0):

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować!

Powiązane osoby

Powiązane lokalizacje

Galeria

Eugeniusz Bodo – Sex appeal
Adolf Dymsza & Eugeniusz Bodo – Ach śpij kochanie
Eugeniusz Bodo – Umówiłem się z nią na dziewiątą
Eugeniusz Bodo – Już taki jestem zimny drań (1934)

Mapa

Zaloguj się przez Facebook
Connect to your Facebook Account
Logowanie



rejestracja
zapomniałem hasła

Newsletter