Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszych serwisów.
Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. Kliknij "Zamknij" aby zaakceptować naszą Politykę prywatności.

[ Zamknij ]

Wasze wpisy

Sioło Budy. Poczuj, jak smakuje tradycja

Autor wpisu: ewa_zwierzyńska
Data publikacji: 11.05.2011

Kilka kilometrów od Białowieży, na polanie w środku Puszczy Białowieskiej leży wioska Budy, a w niej skansen o nazwie Sioło Budy. Stara chata, stodoła, chlewik, studnia z żurawiem. Obok znajduje się restauracja, w której można skosztować regionalnych potraw.

 

„Kiszka mięsna z babką ziemniaczaną podana z chrzanem i ogórkami”, a obok opis: „receptura i technologia autorstwa prababki właściciela karczmy – Anastazji Dmitruk z okolic Dubicz Cerkiewnych. Dwa razy w roku pod Boże Narodzenie i Wielkanoc odbywało się świniobicie. W bogatszych rodzinach chłopskich przygotowywano dania wyjątkowe. Podroby wieprzowe, mięso z łopatki, kasza gryczana lub ryż – wszystko naturalnie przyprawione – stanowiły nadzienie. Tego dania nie dostaną Państwo nigdzie w Polsce, a tym bardziej za granicą”.
 
Rzeczywiście, nigdzie nie spotkałam się z kiszką mięsną. Kiszkę ziemniaczaną, czyli jelita wieprzowe nadziewane masą ziemniaczaną i zapiekane na rumiano jako sztandarowego dania podlaskiego można spróbować tu w co drugiej restauracji, ale kiszka mięsna? W menu możemy odnaleźć również inne podlaskie dania regionalne, takie jak wareniki (pierogi z różnego rodzaju nadzieniami), pielmieni, potrawy z jelenia, dzika i sarny, a także lokalne zupy.
 
Sioło Budy to jednak przede wszystkim unikalny skansen starego podlaskiego budownictwa wiejskiego, w skład którego wchodzą: stara chata, stodoła, wozownia, chlewik, bróg i studnia z żurawiem. Skansen ma pokazywać, jak w XIX wieku wyglądało na Podlasiu gospodarstwo typu „hutorowego”, czyli kolonijnego, zamieszkiwane przez ludność prawosławną w regionie Puszczy Białowieskiej. Zgromadzono w nim wiele przedmiotów używanych codziennie w wiejskim obejściu. W zeszłym roku Sioło Budy zdobyło pierwszą nagrodę w konkursie na najlepiej zachowany zabytek wiejskiego budownictwa drewnianego w naszym regionie.
 
Sioło nie odniosłoby takiego sukcesu, gdyby nie pomysłodawca i wykonawca skansenu – Sergiusz Niczyporuk. W skonstruowanie skansenu włożył mnóstwo pracy, energii i zapału, zna tu każdy przedmiot i każdy kąt, a przy tym potrafi o tym niezwykle zajmująco opowiadać. Z przyjemnością oprowadza turystów po obejściu, snując niesamowite opowieści o przeszłości. Pan Sergiusz wychował się w takim gospodarstwie, więc rekonstrukcja wyglądu chaty i wyposażenia nie sprawiła mu najmniejszych trudności.
 
Na przykład płot, który okala całe gospodarstwo. Wykonany z gałęzi przeplatanych między kołkami. Obecnie takie ogrodzenie to rzadkość, jednak pan Sergiusz doskonale pamięta, jak jego ojciec zabrał go do lasu, by przywieźć gałęzi, a następnie skonstruował taki płot, zwany tynowym. Kołki wykonane z gałęzi powtykanych w ziemię po pewnym czasie wypuszczają korzenie i zamieniają się w drzewa, więc przy naprawach nie trzeba już jeździć do lasu, wystarczy oberwać kilka gałązek, by mieć materiał na załatanie dziury. Opisy podobnych płotów znajdziemy w staropolskiej literaturze, na przykład w Starej baśni Kraszewskiego, gdzie możemy przeczytać o siedzibie kmiecia, która „tynem była okolona”. Również w regionalnych pieśniach ludowych śpiewanych matce przy okazji chrztu nowo narodzonego dziecka pojawiają się słowa: „zahorodymo, zatynujemo” (co po białorusku znaczy „ogrodzimy, otynujemy”). Śpiewano ją, gdy goście otaczali matkę i dziecko kordonem niczym ogrodzeniem symbolizującym opiekę i obdarowywali ich prezentami.
 
Podobnych historii pan Sergiusz opowiada więcej. Na przykład ten dom. Znaleziony we wsi Dobrowoda w gminie Kleszczele, cudem uratowany od porąbania na opał. Wybudowany w 1836 roku jeszcze za czasów pańszczyźnianych wcale nie jest typowym domem chłopskim z tamtego okresu. Typowy dom na wsi podlaskiej był taki, w jakim do dziesiątego roku życia wychował się pan Sergiusz – cztery ściany, jedno malutkie okienko, drzwi prowadzące bezpośrednio do jedynego pomieszczenia, w którym mieszkała cała, często kilkunastoosobowa rodzina. W izbie stały piec, łóżko i skrzynia z ubraniami spełniająca zarazem funkcję stołu. Przedwojenne domy chłopskie nie miały fundamentów, a za podłogę służyło gliniane klepisko. Dom z Dobrowody nie tylko miał kamienny fundament, ale i drewnianą podłogę, poza tym był wyposażony w oddzielną komórkę i sień. Istny pałac. A w dodatku komin został wykonany z drewnianych bali. Nikt takiej technologii na Podlasiu nie znał i nie stosował.
 
Pan Sergiusz długo głowił się nad tajemnicą starego domu. W jej wyjaśnieniu znowu pomogła mu historia własnej rodziny. Taki dom mógł wybudować tylko człowiek wyjątkowy. Taki jak jego pradziadek, który w osiemnastym roku życia został złapany i wcielony do armii carskiej, gdzie służył przez 25 lat, walcząc na frontach trzech wojen i nie pozwalając się zabić. Po skończeniu służby wracał do domu piechotą z wojny w Azji Środkowej, co zajęło mu dwa lata. Po powrocie do rodzinnej wioski w wieku 45 lat mógł w końcu założyć rodzinę i zbudować dom. Zwykły chłop pańszczyźniany był niewolniczo przywiązany do miejsca zamieszkania i nie mógł go dobrowolnie opuszczać. Jeśli człowiek przewędrował tyle kilometrów i widział kawał świata, stawał się dla współplemieńców kimś wyjątkowym, jakby guru, do którego pozostali mieszkańcy wsi zwracali się po poradę i pomoc w rozstrzyganiu trudnych kwestii.
 
Prawdopodobnie kimś takim był budowniczy tego domu. Drewniane kominy stały się w owym czasie popularne na Kaszubach, co wskazywałoby na to, iż człowiek ten brał udział w wojnie napoleońskiej. Obecnie w tym domu znajduje się jedyny w Polsce zachowany drewniany komin, w dodatku czynny. Specjalna konstrukcja sprawia, że zapalenie komina od ognia lub iskry z pieca jest absolutnie niemożliwe. Trudno w to uwierzyć współczesnym, a w szczególności straży pożarnej, która nie chciała zgodzić się na dopuszczenie komina do użytku i poleciła wymurować w jego środku ściankę w cegieł. Komin po przeróbce w dalszym ciągu działa, jednak nie tak sprawnie jak przedtem.
 
Wyposażeniem domu pan Sergiusz zajął się osobiście. Urządził go dokładnie tak, jak był wyposażony jego dom z dzieciństwa. Gliniany piec, drewniane łóżko, ikony przyozdobione haftowanymi ręcznikami. Na stole w izbie stoi korowaj – drożdżowe ciasto obrzędowe spełniające funkcję dzisiejszego tortu weselnego. Święty kąt z ikonami nazywany pokut` jest najważniejszą częścią izby. Tutaj do posiłku zasiada cała rodzina, a także staje młoda para, by otrzymać błogosławieństwo od rodziców.
 

Wszystko jest dokładnie tak jak 150 lat temu. Jeśli komuś mało atrakcji, to może wziąć udział w ubijaniu masła w prawdziwej maselnicy, wymłócić zboże cepem, wyprasować płótno żelazkiem na węgiel drzewny lub nauczyć się wypieku obwarzanków. Każdy powód jest dobry, by odwiedzić Sioło Budy.

 

Metryczka:

Podziel się:  

Oceń artykuł:
  Aktualna ocena: 3,3 (głosów: 896)

Komentarze (0):

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować!

Powiązane osoby

Powiązane lokalizacje

Galeria

Sioło Budy - poczuj, jak smakuje tradycja
Sioło Budy - poczuj, jak smakuje tradycja
Sioło Budy - poczuj, jak smakuje tradycja
Sioło Budy - poczuj, jak smakuje tradycja
Sioło Budy - poczuj, jak smakuje tradycja
Sioło Budy - poczuj, jak smakuje tradycja
Sioło Budy - poczuj, jak smakuje tradycja

Mapa

Zaloguj się przez Facebook
Connect to your Facebook Account
Logowanie



rejestracja
zapomniałem hasła

Newsletter