Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszych serwisów.
Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. Kliknij "Zamknij" aby zaakceptować naszą Politykę prywatności.

[ Zamknij ]

Wasze wpisy

Choromański i medycyna

Autor wpisu: Marta Konarzewska
Data publikacji: 20.05.2011

Michał Choromański to wielki zapomniany polskiej literatury. Doskonały pisarz, na początku niezwykle ceniony i poczytny. Potem po trochu w oczach krytyków gasnący, aż w końcu niepopularny, nieobecny na listach lektur, pominięty.

Był przyjacielem Zofii Nałkowskiej, bliskim znajomym Karola Szymanowskiego, a także Witkacego. Obracał się w zakopiańskim środowisku literackim międzywojnia. Tworzył prozę i dramat. Zachwycał.
 
Józef Wittlin tak pisał o pierwszej jego powieści napisanej po polsku:
 
„Będę trąbił, gdzie się da, że napisał Pan książkę stojącą na poziomie najlepszych dzieł Conrada, co jest prawdą”.
 
Wcześniej Choromański pisał po rosyjsku. Urodził się w Jelizawetgradzie. Po śmierci ojca, który był lekarzem, musiał pracować, by utrzymać rodzinę. Dawał korepetycje, dorabiał jako dziennikarz, a nawet jako piekarz.
 
Chorował. Już jako młody człowiek był zmuszony do wędrówki po szpitalach i sanatoriach. Cierpiał na fatalną odmianę gruźlicy. Kości i płuc.
 
W Zakopanem spotkał Karola Szymanowskiego i Kazimierza Wierzyńskiego. Ci dwaj, zachwyceni, przedstawili go Marii Kasprowiczowej. Tak zaczęła się zakopiańska przygoda artysty. Wynajął część willi Chimera i tu zamieszkał.
 
Pierwsza książka po polsku nazywała się Biali bracia, ale największy rozgłos zdobyła późniejsza Zazdrość i medycyna. Utrzymana w fantastycznym klimacie dramatu i kryminalnego niepokoju, który Choromański buduje jednym właściwie chwytem – motywem wiatru, jest doskonałym osiągnięciem prozy na pograniczu psychologii i kryminału.
 
„O godzinie siódmej wieczorem w całym mieście zgasło światło.
Wtedy właśnie stary Widmar zapalił zapałkę i wściekły popatrzył na zegarek. Człowiek, na którego czekał, spóźnił się już prawie o kwadrans” – tak zaczyna się to dzieło, które otworzyło Choromańskiemu drzwi do prawdziwiej kariery.
 
Późniejsze powieści: Schodami w górę, schodami w dół (1967 rok) czy W rzecz wstąpić (1968 rok) grają z konwencją powieści detektywistycznej. Są też niezwykle zabawne. Komediowość jednak nie wynika z fabuły, lecz z języka, a kryminał też jest bardziej nerwem tych książek niż ich ściśle przestrzeganym gatunkiem.
 
Tę prozę i jej bohaterów charakteryzują także niejaka neurotyczność, chorobliwość i mania, jakby dziwnie brzmiące nazwisko pisarza odcisnęło się na twórczości.
 
Powieści czyta się doskonale. Język Choromańskiego, bliski gombrowiczowskiej i witkacowskiej grotesce i logice formy, jest jednocześnie mniej wyszukany i abstrakcyjny, a dzięki temu bliższy niewtajemniczonemu czytelnikowi.
 
Choromański dużo podróżował: do Argentyny, Brazylii i Afryki Zachodniej.
 
Podczas okupacji musiał opuścić Polskę. Jego żona – tancerka i choreografka Ruth Sorel – była Żydówką. Mieszkali w Brazylii, potem w Kanadzie.
 
Pełnię sił twórczych uzyskał jednak na nowo dopiero po powrocie do Polski. Wydawał jedną książkę za drugą. Jednak krytyka tym razem milczała. Nikt już się nie zachwycał. Już wtedy zaczęło się fatalne zapomnienie, które niestety trwa do dziś.

Metryczka:

Podziel się:  

Oceń artykuł:
  Aktualna ocena: 3,2 (głosów: 1431)

Komentarze (0):

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować!

Powiązane lokalizacje

Galeria

Choromański i medycyna
Choromański i medycyna
Choromański i medycyna

Mapa

Zaloguj się przez Facebook
Connect to your Facebook Account
Logowanie



rejestracja
zapomniałem hasła

Newsletter