Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszych serwisów.
Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. Kliknij "Zamknij" aby zaakceptować naszą Politykę prywatności.

[ Zamknij ]

Wasze wpisy

Kto mo owce, tyn mo, co chce

Autor wpisu: MapaNaPiec
Data publikacji: 20.06.2011

Czyli o tym, gdzie przywraca się tradycyjne pasterstwo.

Witam, a może lepiej witojcie! Chciałbym się z Wami podzielić wiedzą o miejscu, w którym stara się przywrócić tradycję. A gdzie to? A w Koniakowie, odpowiem od razu, tak w tym znanym ze stringów, znaczy się, z tradycyjnych koronek wyrabianych przez koronczarki z Koniakowa… W każdym razie Koniaków to nie tylko piękne widoki i stringi ;-). To także tradycja, która zawsze była pielęgnowana przez górali, a która dzięki inicjatywie wielu osób staje się coraz popularniejsza. A chodzi niewątpliwe o dziedzictwo wołoskie.

Wołosi byli pasterzami, którzy prowadzili swoje stada owiec całym łukiem Karpat, aż po Morawy. Zasiedlali kolejno stoki sprzyjające wypasowi i wprowadzali tam gospodarkę sałaszniczą (szałaśniczą), która stała się powszechna również wśród dołączających do nich chłopów. Polegała ona na utrzymywaniu dużych stad zwierząt (owiec, bydła i kóz) w okresie od maja do końca września na wyżynnych i górskich pastwiskach z dala od wsi. Na teren Beskidu Śląskiego Wołosi dotarli w XVI wieku. Przemieszanie grup wołoskich pasterzy z rolniczą ludnością polską oraz wzajemne przenikanie się kultur wytworzyło kulturę góralską Beskidów. Okres XVIII i XIX wieku był w Beskidzie Śląskim „złotym wiekiem” dla sałasznictwa. Niestety, zakończył się on z chwilą odebrania góralom przez Habsburgów prawa do wypasów w górach i wprowadzenia planowanej gospodarki leśnej (1856 rok). Od tego czasu tradycyjny wypas owiec zanikał, a kultura pasterska rozmywała się w słabo opłacalnej gospodarce rolnej. Był to czas biedy i emigracji górali za ocean.

Dzisiaj, dzięki takim program, jak „Owca plus”, owce w Beskidach znowu wracają na hale! Ale to nie wszystko. Wraz z nimi buduje się sałasze i szkoli baców. A co najważniejsze, wracają takie zwyczaje, jak miyszani owiec (redyk), w którym uczestniczy cała wioska.

Tak właśnie dzieje się w Koniakowie. Można zobaczyć, jak pasą się owieczki na stokach Ochodzitej, a przy odrobinie szczęścia, nawet jak są dojone. Do tego są sprzedawane oscypki, bundz, bryndza, redykołki, sery wołoskie, jagnięcina i tradycyjne wyroby z owczej wełny.

Jeśli tylko ktoś chce zobaczyć trochę „przeszłości” i poczuć smak wędzonego sera, to serdecznie zapraszam do Koniakowa! Warto też samemu poszukać takich miejsc w Beskidach, bo przecież nie tylko w Zakopanem, można kupić oscypki ;-). Tak więc miłego zwiedzania i szukania, hej!

Metryczka:

Podziel się:  

Oceń artykuł:
  Aktualna ocena: 3,3 (głosów: 1047)

Komentarze (0):

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować!
Może zainteresują Cię jeszcze:

Powiązane lokalizacje

Galeria

Hala Ochodzita
Hala Ochodzita
Hala Ochodzita
Hala Ochodzita
Hala Ochodzita
Hala Ochodzita
Hala Ochodzita
Hala Ochodzita
Miyszani owiec
Miyszani owiec

Mapa

Zaloguj się przez Facebook
Connect to your Facebook Account
Logowanie



rejestracja
zapomniałem hasła

Newsletter